Kiedy młodzi muzycy zbierają się przez Łuk kapitałowy, dzieje się coś potężnego: drzwi się otwierają, horyzonty się poszerzają, a studenci pochodzący z niedostatecznie reprezentowanych środowisk w muzyce klasycznej dostrzegają swoje odbicie w jej przyszłości. Equity Arc istnieje po to, by wyrównywać szanse, budując ścieżki dla młodych muzyków BIPOC, których talent zasługuje na każdą szansę rozwoju. To misja, którą Merit dobrze zna: nasz prezes i dyrektor wykonawczy, Charliego Grode'a, pełni również funkcję przewodniczącego zarządu Equity Arc, wzmacniając pomost między ścieżkami krajowymi a pracą, którą wykonujemy każdego dnia we współpracy z Inicjatywa Chicago Musical Pathways (CMPI).
Tej wiosny dziewięcioro studentów Merit School of Music (będących jednocześnie stypendystami CMPI) pojechało do Waszyngtonu na konferencję Equity Arc Convening, gdzie próby orkiestrowe przeplatały się z rozmowami o sprawiedliwości, tożsamości i odpowiedzialności artystów w zmieniającym się świecie. Pod batutą Lina González‑Granados, w obecności takich liderów jak Bryan Stevenson, W otoczeniu rówieśników z całego kraju młodzi muzycy zetknęli się ze światem muzyki klasycznej, który wydał im się szeroki, możliwy i głęboko ich własny.
Wśród nich była 17-letnia altowiolistka Olivia Doolin, która przybyła z pytaniami o swoje miejsce – w orkiestrze, w swoim mieszanym dziedzictwie kulturowym i w dziedzinie, która nie zawsze odzwierciedlała pełnię jej tożsamości. W ciągu czterech dni w Waszyngtonie odkryła coś więcej niż serię prób i wykładów; odkryła społeczność, która odzwierciedlała jej złożoność, dyrygenta ucieleśniającego przywództwo, w które pragnęła się rozwinąć, oraz momenty reprezentacyjne, które zmieniły jej postrzeganie swojego miejsca w świecie muzyki.
Przestrzeń między nutami
Choć harmonogram był wypełniony próbami, panelami i występami, niektóre z najbardziej przełomowych momentów miały miejsce w przestrzeniach pomiędzy: gry karciane w pokojach hotelowych, improwizowane sesje czytania a vista, wspólne ciasto z Trader Joe's i rozmowy, które przeciągnęły się po godzinie policyjnej. Studenci z całego kraju zbudowali społeczność, która wydawała się jednocześnie nowa i głęboko znajoma.
“Wszyscy budziliśmy się o tej samej porze, ćwiczyliśmy do 22:00 i jedliśmy razem” – powiedziała Olivia. “Jak moglibyśmy się nie zbliżyć?”
Poza wymaganiami napiętego harmonogramu, Olivia aktywnie zabiegała o nawiązywanie kontaktów poza swoją strefą komfortu. Podczas zeszłorocznego Equity Arc Convening w Chicago, trzymała się głównie swoich znajomych z Merit i CMPI, od czasu do czasu poszerzając swoje horyzonty, aby poznać innych altowiolistów z jej sekcji. Tym razem jednak postanowiła to zmienić. “W tym roku miałam misję poszerzenia kręgu znajomych, co też zrobiłam. Poznałam niesamowitych ludzi!”
Te więzi miały znaczenie. Pielęgnowały zaufanie, które pozwoliło uczniom szczerze rozmawiać o tożsamości, przynależności i presji związanej z uprawianiem muzyki klasycznej na wysokim poziomie. Stworzyły przestrzeń dla wrażliwości i refleksji, która nie może się wydarzyć w pojedynkę, w sali prób.
Reprezentacja z podium
Dla Olivii jeden z najmocniejszych obrazów weekendu pochodził z podium. Orkiestrę Pathways poprowadził Lina González‑Granados, dyrygenta, którego obecność niosła ze sobą zarówno autorytet artystyczny, jak i osobisty wydźwięk.
“Nie widziałam wielu kobiet dyrygentek” – mówi Olivia – “więc to było niesamowite, móc być pod jej batutą w tym roku. Zwłaszcza, że ona też jest Latynoską – tak jak ja!”
Repertuar — Jessie Montgomery Hymn dla wszystkich, Dvořáka Uwertura karnawałowa, i Czajkowskiego Uwertura Romeo i Julia—było jej znajome. Ale pod batutą Gonzáleza‑Granadosa czuła się przeobrażona. Zmieniło się tempo, smyczkowanie, a emocjonalny krajobraz każdego utworu otwierał się na nowe sposoby.
Lekcja muzyczna była nierozerwalnie związana z lekcją symboliczną: przywództwo w muzyce klasycznej mogło wyglądać jak ona, brzmieć jak ona i cechować się taką samą złożonością kulturową, jaką ona nosiła.
Nowe ujęcie tożsamości
Jeśli podium oferowało jeden rodzaj reprezentacji, to przemówienie inauguracyjne oferowało inny. Przemówienie Bryana Stevensona – nieprzefiltrowane, naglące i głęboko ludzkie – zakończyło salę w oszołomionej ciszy. Mówił o nierównościach w reprezentacji orkiestry w szerszym kontekście historii rasowej Ameryki, podkreślając, dlaczego inicjatywy takie jak Equity Arc są niezbędne.
Olivia opisała to jako “najbardziej poruszające przemówienie”, jakie kiedykolwiek słyszała, a jego słowa skłoniły ją do ponownego przemyślenia pytań, które nosiła w sobie od lat, dotyczących własnej tożsamości jako młodej muzyczki meksykańsko-szwedzko-irlandzkiego pochodzenia. “Kiedy byłam w zeszłym roku w Equity Arc, zadałam sobie pytanie, gdzie tak naprawdę się tu mieszczę? Jeśli chodzi o wygląd, nie prezentuję się jako 100% jako ktoś, kto… wygląda Latynoska. Mam irlandzkie nazwisko i zawsze zastanawiałam się, czy ludzie postrzegają mnie inaczej, bo jestem mieszańcem i nie przypominam wielu moich latynoskich koleżanek.”
W tym roku, otoczona rówieśnikami, których tożsamości były tak różnorodne, jak ich instrumenty, zaczęła postrzegać swoje dziedzictwo jako źródło całości, a nie komplikację. Słuchanie Stevensona skłoniło ją do refleksji nad różnorodnością w samej społeczności latynoskiej – jak “wszyscy wyglądamy tak różnie” i jak ta różnorodność “pomaga nam łączyć się jako społeczność, zamiast nas dzielić”.”
W rezultacie pojawiło się nowe poczucie samoakceptacji: “To, że jestem mieszanką, nie dzieli mnie na pół – sprawia, że jestem idealnie całością”.”
Zajmowanie miejsca w przyszłości muzyki klasycznej
Orkiestra Pathways wystąpiła zaraz po przemówieniu Stevensona. Jak powiedziała Olivia, był to “mocny ruch”, ponieważ przesłanie wzmocniło determinację muzyków, by dać z siebie wszystko.
To również zainspirowało mnie do głębokiej wdzięczności. “Dużo myślałem o społecznościach, które pomogły mi dotrzeć do miejsca, w którym jestem dzisiaj. Zdecydowanie jestem produktem Merit; jestem tam od siódmego roku życia. Ale dużo myślałem też o tym, jak Merit połączył mnie z CMPI. Miałem wsparcie ludzi po obu stronach”.”
Zanim ostatnie nuty ucichły, coś w niej zagościło. Weekend dał jej dyrygenta, który był jej odbiciem, przemówienie, które rzuciło jej wyzwanie, i społeczność, która ją zaakceptowała. Dało jej to nowe rozumienie przynależności, nie poprzez wpasowywanie się w ciasny schemat, ale poprzez wniesienie do sali całego siebie.
Jej słowa oddają tę zmianę: “Jeśli chcesz wiedzieć, jak wygląda Latynoska, to ja Dokładnie jak wygląda Latynoska.”
Ta deklaracja nie jest jedynie osobista. To świadectwo tego, co staje się możliwe, gdy ścieżki są świadome, gdy reprezentacja jest realna, a młodzi muzycy mają przestrzeń, by w pełni i bezkompromisowo ujrzeć siebie w przyszłości muzyki klasycznej.

